Kompleks dzielił się na część basenową i część saunową z niewielkim basenem na zewnątrz do siedzenio-pływania oraz barkiem z przekąskami i napojami. W części tej, co interesujące, było wręcz zabronione przebywanie w kostiumie kąpielowym. Od razu przypomniałem sobie news sprzed miesiąca z krakowskiego wydania Gazety Wyborczej:
„Dzieci z klas trzecich ze Szkoły Podstawowej nr 40 wybrały się na basen Akademii Ekonomicznej. Towarzyszący im rodzice zaprotestowali, gdy dowiedzieli się, że dzieci przed wejściem do basenu muszą się rozebrać do naga i umyć pod prysznicem.
Protest był skuteczny i dzieciom pozwolono umyć się w strojach kąpielowych.
Jednak zanim dzieci weszły do basenu natknęły się w drodze z przebieralni na grupę dorosłych, którzy właśnie kończyli pływanie i wracali spod prysznica. Wracali nadzy.
To oczywiście nie powinno mieć miejsca i doskonale rozumiem oburzenie rodziców - uważa Andrzej Moskal, dyrektor SP nr 40. - Z tego, co wiem, panowie od razu zareagowali i zasłonili się ręcznikami, ale panie raczej nie zwracały uwagi na dzieci i po kąpieli, stojąc nago, nacierały się jeszcze balsamami.
Niektórzy rodzice są przekonani, że sytuacja na basenie miała niekorzystny wpływ na ich pociechy.”
Doskonale to skomentował znajomy: ”Bo u nas tak jak u muzułmanów najlepiej w całych ubraniach na plażę albo do sauny.”
No ale nie z wszystkim jest dobrze. Przejeżdżając przez łąki i lasy rzuca się w oczy duża ilość ambon myśliwskich. Widać Niemcy nadal lubią sobie postrzelać...
Ponadto, mimo że policji praktycznie prawie nie widać, to jest jednak państwo policyjne. Uprawnienia przeróżnych służb są większe niż w PL, a i posiadają lepsze wyposażenie do inwigilacji obywateli. Zresztą Polskę to samo czeka. No cóż, Orwell chyba by się mocno zdziwił, że jego wizja zawarta w roku 1984, powoli spełnia się, aczkolwiek z niewielkim poślizgiem.
Droga z Frankfurtu do Mannheim mało ciekawa. Dopiero w okolicach Worms ścieżka rowerowa jako tako była do przyjęcią. Z Mannheim z kolei też w sumie niezbyt krajobrazowo.
Książka Kazimierza Nowaka coraz bardziej mnie wciąga i karta po karcie odkrywam cóż za niesłychany to był człowiek. Na zachęte niewielkie fragmenty pozwolę sobie zacytować:
„Złamał się kij podpierający mój namiot i woda zalała kompletnie całe wnętrze. Nie dość, że mokry położyłem się wieczorem, na dodatek całą noc leżałem w wodzie. Deszcz ustał dopiero nad ranem, ale za to chwycił silny mróz, pokrywając wszystko lodem i szronem. Zmarznięty ledwo doczekałem świtu.” - to zupełnie jak ja, na UA w październiku 2010, a przecież wystarczyło zaopatrzyć się w folie lub jeszcze lepiej worek ratunkowy o czym pan Kazimierz również nie pomyślał:)
„Dnia tego znajduję zwłoki Tuarega, objedzone do połowy przez hieny. Straszny to widok, ale snadź pustynia ofiar żąda i mieć je musi.”
„Rankiem, gdy zajaśniało słońce, ujrzałem majestatyczne pasmo gór Akakus, a między krzewami gromadkę dromaderów i postacie pastuchów. Uradowany widokiem ludzi, ruszyłem w ich stronę, ale synowie pustyni uciekli w panicznym strachu. Po chwili zrozumiałem, że przyczyną tej ucieczki byłem ja sam, człowiek okryty łachmanami prowadzący nieznane tu dziwo, rower, wyłaniający się spod Zamczyska Diabła.”
„Przy źródle spędziłem prawie całą dobę, wykąpałem się, uprałem bieliznę, ugasiłem pragnienie. Woda słonawa, z zielonkawym nalotem, pływały w niej odchody wielbłądzie, ale człowiek spragniony mankamentów takich nie dostrzega.”
„Piękna jest Afryka, mili i sympatyczni Tuaregowie, ich brudu nie widzę, bez obrzydzenia jem wspólnie z nimi kaszę rękoma z jednej misy. Głód wszystko może.”
„Całe opowiadanie o niesieniu kultury w busz jest bajką, i to bajką smutną. Przyglądając się tej rzeczywistości zaprawdę dumny jestem, że Polska kolonii nie posiada. (…) Gdy nawiążesz rozmowę z takim na przykład Anglikiem, odpowie z dumą, że te piękne szosy, te śluzy na Nilu, te mosty, koleje etc. to dzieło ich właśnie, że gdyby nie oni, tubylcy nie znaliby światła elektrycznego, tramwajów, telegrafu, telefonu i innych cudów techniki nowoczesnej.
Tak, to prawda, Europejczycy przynieśli cuda XX wieku, realizowali je jednak rękoma ludności miejscowej dla siebie tylko i dla swoich, a tubylec w ulicznym pyle lub ciemnej norze jak mieszkał, tak mieszka, je nędznie, jak dawniej jadał, i ciemny jest jak był, z tą różnicą, że cieleśnie i moralnie nie jest już tak, jak dawniej, zdrów...”
Dodaj komentarz: