Marek Aureliusz - (121-180) - Cesarz, pisarz, filozof.
Wielki choć może mało znany i doceniany przez współczesnych.
Z całą pewnością jego zbiór 'Przemyśleń' napisanych podczas wojny z Kwadami, zasługuje na szczególną uwagę.
Poniżej wybrane fragmenty z tej pozycji, napisanej prawie 2.000 lat temu, do pobrania także w wersji pdf. Zapraszam serdecznie do lektury.
Duszyczką jesteś dźwigającą trupa – EPIKTET
Tak należy wszystko czynić i mówić, i o wszystkim myśleć, jakby się już miało odejść z życia.
Na wszystko się godzę, co jest zgodne z tobą, o wszechświecie! Nic mi nie jest za wczesne, nic za późne, co tobie w porę!
Jest właściwe człowiekowi miłować nawet tych, którzy błądzą.
A dzieje się to, gdy się rozważy, że są to pokrewni, a grzeszą wskutek nieświadomości i wbrew chęci, i że wnet i ty, i on pomrzecie, a przede wszystkim dlatego, że ci nic złego nie zrobił. Woli twej bowiem nie uczynił gorszą, niż była przedtem.
Najdłuższe jest równe najkrótszemu. Teraźniejszość bowiem jest równa u wszystkich, a więc i to, co się traci, jest równe. Nikt bowiem nie może stracić tego, co już przeszło lub co przyjdzie.
Długość życia ludzkiego – to punkcik, istota – Życie to wojna i przystanek chwilowy w podróży.
Nic nie jest złe, co jest zgodne z naturą.
Powinno się nie tylko to wziąć pod rozwagę, że co dnia zużywa się życie i pozostaje mniejsza jego cząstka…
Hipokrates, który wiele chorób wyleczył, sam zachorował i umarł. Chaldejczycy przepowiedzieli śmierć wielu ludzi, następnie i ich przeznaczenie dosięgło. Aleksander i Pompejusz i Kajus Cezar, którzy całe miasta tylekroć do gruntu zniszczyli a wiele dziesiątek tysięcy jeźdźców i pieszych w boju wybili, i sami raz ze świata precz poszli. Heraklit, który tyle (się) nafilozofował o zniszczeniu świata przez ogień, dostał puchliny wodnej i gnojem okryty zmarł. Demokryta zjadły wszy, inne wszy zaś Sokratesa. Po cóż to? Wsiadłeś na okręt, użyłeś podróży, dobiłeś do portu. Wysiądź!
Rozmyślaj zawsze o tym, ilu to lekarzy umarło, którzy brwi swe ściągali nad chorymi. Ilu astrologów, którzy, jako rzecz ważną, śmierć innym przepowiadali! Ilu filozofów, którzy o śmierci i nieśmiertelności tysięczne snuli pomysły! Ilu rycerzy, którzy wielu zabili. Ilu tyranów, którzy moc nad duszami dzierżyli z straszną zuchwałością, jakoby sami nieśmiertelni. Ileż to miast całych, że tak powiem, umarło...
Nie marnuj pozostającej ci części życia na rozmyślania o innych, jeżeli to nie ma związku z jakąś sprawą użyteczności publicznej. Zaiste bowiem zaniedbujesz innej pracy, jeżeli mianowicie rozmyślasz, co i dlaczego ktoś tam coś robi, co mówi, czego pragnie, nad czem myśli i o innych tym podobnych rzeczach, które cię odwodzą od pielęgnowania ducha własnego.
A gdyby mu przyszło umrzeć, to odejdzie tak pogodnie jakby miał spełnić inny jaki obowiązek.
Świat to zmiana; życie – to wyobrażenie.
Usuń wyobrażenie, a usunie się i poczucie krzywdy, usunie się i krzywda.
Co nie czyni człowieka nędzniejszym, niż on jest sam w sobie, to i życia jego nie czyni nędzniejszym ani mu nie wyrządza krzywdy ani fizycznej ani moralnej.
Masz rozum? – Mam. Czemuż więc z niego nie korzystasz? Gdy on czyni, co do niego należy, czegoż jeszcze chcesz?
Nie żyj tak, jakbyś miał żyć lat 10.000. Los wisi nad tobą.
Dopóki żyjesz, dopóki można – bądź dobrym.
Jak wielki spokój zyskuje ten, kto nie baczy na to, co bliźni mówi, czyni lub myśli. Ale na to tylko, co sam robi, by było sprawiedliwe i zbożne. Dobry bowiem człowiek nie powinien zwracać uwagi na zachowanie innych, lecz iść drogą prostą, bez zboczeń.
To co chwalimy, nie staje się przez to oni gorsze ani lepsze. (…)
Czy szmaragd staje się brzydszym, gdy się go nie chwali?
Nie zajmuj się wieloma sprawami, mówią, jeśli chcesz zachować pogodę ducha.
Idź drogą najkrótszą. Najkrótsza zaś ta, co prowadzi zgodnie z naturą.
Nie czuj wstrętu ani nie trać odwagi i nie popadaj w zwątpienie, gdy ci się nie powiedzie uczynić wszystkiego według zasad słuszności.
Od tego co sobie często wyobrażasz, zawisł twój sposób myślenia. Dusza bowiem barwi się wyobrażeniami. Napawaj więc ją szeregiem takich wyobrażeń: np. gdzie można żyć, tam można żyć szczęśliwie.
Wypadki zewnętrzne ani troszeczkę nie dotykają duszy. Ani nie mają wstępu do duszy.
Wnet będziesz pyłem lub szkieletem, tylko imieniem, a nawet już i imienia nie będzie.
Najlepszym sposobem obrony jest nie odpłacać pięknym za nadobne.
Jeżeli ci coś jest bardzo trudne, nie sądź, że to jest niemożliwe dla człowieka w ogóle. Owszem miej to przekonanie, że co jest możliwe dla człowieka i zwykłe, to i dla ciebie jest możliwe do osiągnięcia.
Szkodzi sobie ten, kto trwa w błędzie i nieświadomości.
Śmierć – to ustanie wrażeń zmysłowych, ulegania popędom, pracy umysłowej i służby dla ciała.
Dobry jest instrument, narzędzie sprzęt każdy, gdy robi to, dla czego go sporządzono. A przecież twórcy tam nie ma. Ale w przedmiotach natury tkwi wewnątrz stale siła twórcza.
W jakiż inny sposób można usunąć przesądy, jeżeli nie usunie się odpowiednich im wyobrażeń? Od ciebie zależy ich ciągłe umacniania. (…) Co jest poza moim umysłem, nie ma zgoła żadnego wpływu na mój umysł. Zrozum to – a odzyskasz na stałe spokój. Możesz zacząć życie nowe. Jeszcze raz przyglądnij się sprawie, a inaczej, niż patrzyłeś. Na tym polega odrodzenie.
Nie wstydź się korzystać z obcej pomocy.
Nie troskaj się o przyszłość. Staniesz tam, gdy będzie potrzeba, uzbrojony w ten sam rozum, którego pomocy zażywasz wobec wypadków bieżących.
Albo sam sobą kierujesz albo tobą kierują.
Ja zaś nie odczuwam przykrości, chyba, że wydam sąd o pewnym zdarzeniu, że jest nieszczęściem. A mam moc nie wydawać sądu.
Boją się ludzie przemiany. A cóż może dziać się bez przemiany?
Nie należy gniewać się na świat. Nic go to bowiem nie obchodzi.
Natrudziłeś się w poszukiwaniach, błądziłeś tu i tam a nigdzieś nie znalazł szczęścia życiowego.(…) Na czymże ono polega? Na działaniu zgodnym z tym, czego żąda natura człowiecza. A jak do tego dojdziesz? Mając stałe zasady z których płyną dążenia i czyny. A co za zasady? Zasady co do istoty dobra i zła. A mianowicie, że nic nie jest dobre dla człowieka co go nie robi sprawiedliwym, rozsądnym, dzielnym, wolnym, a nic złem, co nie stwarza cech sprzecznych z wymienionymi.
Cokolwiek robisz, postaw sobie pytanie: W jakim stosunku pozostaje to do mnie? Czy nie będę tego żałował?
Wszelkie stworzenie czuje zadowolenie wewnętrzne, gdy idzie drogą dobrą. Stworzenie zaś rozumne wtedy idzie drogą dobrą, gdy w swych wyobrażeniach nie ma poczucia fałszu i niejasności...
Żal jest jakby naganą siebie samego, że zaniedbało się jakiejś rzeczy pożytecznej.
Wszelki bowiem sąd i popęd i dążenie i wstręt mają źródło wewnątrz nas, a żadne zło nie ma tam wstępu.
Sam od siebie nic nie dodawaj do tego, co ci zwiastują nadarzające się spostrzeżenia. Doniesiono ci, że pewien człowiek, źle mówi o tobie. Tak, ale przecież nie doniesiono ci, żeś ty to odczuł jako przykrość.
Kto nie wie czym jest świat, ten nie wie gdzie on jest. A kto nie zna celu istnienia, nie wie, ani kim sam jest, ani czym jest świat.
Ludzie istnieją dla siebie wzajemnie. Albo ich więc pouczaj albo znoś.
Kto innych krzywdzi występuje przeciw Bogu.
Prócz tego ten kto boi się przykrości, będzie się z pewnością obawiał czegoś, co rzeczywiście zdarzy się w świecie.(…) Kto goni za rozkoszami, nie wstrzyma się od krzywdy.
Grzesznik grzeszy przeciwko sobie. Kto innych krzywdzi, sobie samego krzywdzi, bo robi się złym.
Często wyrządza krzywdę ten, kto czegoś nie robi, nie tylko ten, kto coś robi.
Gdy cię ludzie ganią lub nienawidzą, lub gdy złe pogłoski o tobie rozpuszczają, zbliż się do ich duszy, przeniknij ją i zobacz, co też to są za ludzie. A zobaczysz, że nie masz powodu usilnie starać się o to, aby ludzie ci mieli taki a nie inny sąd o tobie. Mimo to trzeba się do nich odnosić życzliwie, jako do przyjaciół przyrodzonych.
Nawet nie wiesz na pewno, czy błądzą. Wiele rzeczy dzieje się bowiem z powodu przymusu warunków. A w ogóle trzeba przedtem poznać wiele okoliczności, by wydać sąd na pewnej podstawie oparty o czyimś postępowaniu.
Nie postępowanie innych dręczy nas, bo ono zależy od ich woli, ale nasze o nim sądy.
Przyzwyczajaj się i do tego nawet, w czego wykonanie wątpisz. Toż i ręka lewa, chociaż dla braku przyzwyczajenia w czym innym niezgrabna, włada wędzidłem mocniej, niż prawa. Przyzwyczaiła się bowiem do tego.
Jakże jest śmieszny i obcy życiu człowiek, który dziwi się jakiemukolwiek zdarzeniu życiowemu.
Wszystko polega na sądzie. A ten zawisł od ciebie. Usuń więc sąd, jeśli chcesz, a jak żeglarzowi, który opłynął skałę, uśmiechnie ci się cisza, spokój i zatoka od fal bezpieczna.
Usuń z siebie sąd – a jesteś uratowany. A kto co go wzbrania usunąć?
Często przypominaj sobie tych, którzy z jakiegoś powodu zbytnio się unosili i tych, którzy najwyższego doszli stopnia czy sławy, czy nieszczęścia, czy nieprzyjaźni czy jakichkolwiek przypadków. Następnie zadaj sobie pytanie: Gdzie też to wszystko teraz? W dym to poszło i popiół, w baśń, albo już i baśnią nie jest.
Niestety testamentowe, pobożne życzenia cesarza się nie spełniły. Syn poszedł na manowce. Cesarstwo zaczęło zbliżać się do końca. No cóż...
Trudno jednak nie odmówić racji powyższym, cesarskim radom.
Nie dziwi mnie to, iż nad moim stanem ubolewacie: przyrodzenie nas samo do tego wiedzie, gdy się na podobnych sobie cierpiących zapatrujemy. Nadszedł czas, w którym, jak się na czułości waszej nie zawodzę, tak z przywiązania, które macie ku mnie, korzystać pragnę, i tej się jedynie od was wdzięczności domagam, iżbyście synowi, którego zostawiam, byli ku pomocy w pierwszej młodości jego; a gdy się na wzburzone morze ta łódź puszcza, czułych żeglarzy potrzebuje, którzyby ją prowadzili i strzegli. Masz albowiem wiedzieć synu mój, iż ani skarby, ani okazałość, ani straż, życia złych rządców nie ocalą. Ci na tronie bezpieczni, których miłość powszechna strzeże. Pamiętaj na to synu, a im więcej możesz, tem skromniej używaj. Wy przytomni powtarzajcie, gdy już mnie nie będzie, te moje przestrogi: tym sposobem, gdy was słuchać będzie, uczynicie go szczęśliwym, i znajdziecie w nim szczęśliwość waszę, mnie zaś ze wszystkich obowiązków wypłacicie się tak szczerze, iż więcej ja wam winien będę, niż wy mnie dotąd winni zostawaliście.
|
|
marek-aureliusz-rozmyslania.pdf
Rozmyślania Marka Aureliusza |
Dodaj komentarz: