Przygoda ze snowbordem zaczęła się zimą 2001 roku. Początki nie były łatwe i były bolesne. Podczas nauki złamałem deskę, a później palec w ręce.
Od 2002 było coraz lepiej. Dysponowałem już własnym sprzętem, prześliczną deską Nomad+ marki Rossignol i solidnymi butami marki Forum.
Z roku na rok jeździłem coraz lepiej, zwiedzając - dla poszerzenia horyzontów -różne ośrodki zimowe. Najczęściej jednak korzystałem z Kasprowego Wierchu 33x oraz mojego ulubionego stoku Strebskie Pleso na Słowacji 26x.

Na sezon 2006/2007 zmieniłem sprzęt, przed wyjazdem w Alpy zakupiłem deskę: matrix firmy Head, zapięcia drak a buty firmy Nidecker.
Jubileuszowy 10 sezon rozpocząłem, jak na taki jubileusz przystało na dwóch najlepszych europejskich stokach - w szwajcarskim Saas Fee i Zermatt, a dzięki zakupieniu 15-dniowego karnetu Słowacja-Super-Skipass dalszy sezon kontynuowałem wyłącznie już na Słowacji.
W ciągu tych 10 lat jak wynika z moich obliczeń ogólnie na stoku spędziłem 150 dni, zjechałem blisko 2,5 tysiąca razy na łączną ilość prawie 5.000 km!
Ponadto przez te minione 10 lat poznałem łącznie 34 ośrodki - w tym 17 polskich, 2 austryjackie, 2 szwajcarskie i 13 słowackich. Obecnie deska została zarzucona, aczkolwiek jeśli tylko nadarzy się jakaś szczególna okazja - bo ja wiem - stok w Iranie, czy Las Lenas w Argentynie, z całą pewnością z deską się przeproszę.
Dodaj komentarz: